Nasza gra nadal nie napawa optymizmem. Co prawda wygraliśmy z Albanią 4:1, jednak według mnie wynik nie odzwierciedla tego co działo się na boisku. Męczyliśmy się z nimi i nasza gra wyglądała momentami jak za kadencji Jerzego Brzęczka. Wszyscy chcieliśmy poprawy naszej gry, jakiegoś pomysłu na tą drużynę. Od czasu objęcia reprezentacji przez Paulo Sousę nie widać znacznej poprawy naszej gry. Jedyne co zmienił względem Brzęczka to powoływanie młodych, perspektywicznych zawodników. O ile w ataku jeszcze nie jest źle, potrafiliśmy bowiem strzelić bramkę w każdym meczu pod wodzą Sousy, to w obronie już tak wesoło nie jest. Bramkę potrafiło nam strzelić nawet słabiutkie San Marino. Skoro straciliśmy bramkę z amatorami to nie ma co liczyć, że zachowamy czyste konto z Anglią. Będzie o to bardzo trudno. Większość ze straconych bramek padała po indywidualnych błędach, ale za Nawałki czy Brzęczka potrafiliśmy grać na zero z tyłu, teraz zatraciliśmy tą umiejętność.
Entuzjazmem nie napawa również nasza sytuacja kadrowa. Urazy wykluczyły ze zgrupowania Arkadiusza Milika, Dawida Kownackiego, Kacpra Kozłowskiego, Krzysztofa Piątka oraz Sebastian Szymańskiego. Zabraknie także Mateusza Klicha, u którego wykryto koronawirusa. Kontuzjowany jest również Piotr Zieliński. W tej kwestii Sousa nie ma szczęścia. Od kiedy jest naszym selekcjonerem, nie miał on naszego najmocniejszego składu do dyspozycji. U naszego przeciwnika w ostatniej chwili wypadł Jadon Sancho, jednak Anglicy mają tak szeroką kadrę, że mają go kim zastąpić. W meczu z wicemistrzami Europy musimy liczyć na to, że będą oni w słabszej dyspozycji, a my zagramy na wysokim poziomie i uda nam się wywalczyć jakiekolwiek punkty i po końcowym gwizdkiem będziemy mieli jakieś powody do radości.


