Łączna liczba wyświetleń

środa, 8 września 2021

Anglia na horyzoncie!

    Już dzisiaj o 20:45 podejmiemy liderów naszej grupy. Anglicy póki co idą jak burza w eliminacjach. W pięciu meczach zdobyli komplet punktów, stracili tylko jedną bramkę w spotkaniu z naszymi reprezentantami. My po remisie z Węgrami, porażce z Synami Albionu i wygranymi z Andorą, San Marino i Albanią przystępujemy do meczu z Anglikami z drugiego miejsca.

Nasza gra nadal nie napawa optymizmem. Co prawda wygraliśmy z Albanią 4:1, jednak według mnie wynik nie odzwierciedla tego co działo się na boisku. Męczyliśmy się z nimi i nasza gra wyglądała momentami jak za kadencji Jerzego Brzęczka. Wszyscy chcieliśmy poprawy naszej gry, jakiegoś pomysłu na tą drużynę. Od czasu objęcia reprezentacji przez Paulo Sousę nie widać znacznej poprawy naszej gry. Jedyne co zmienił względem Brzęczka to powoływanie młodych, perspektywicznych zawodników. O ile w ataku jeszcze nie jest źle, potrafiliśmy bowiem strzelić bramkę w każdym meczu pod wodzą Sousy, to w obronie już tak wesoło nie jest. Bramkę potrafiło nam strzelić nawet słabiutkie San Marino. Skoro straciliśmy bramkę z amatorami to nie ma co liczyć, że zachowamy czyste konto z Anglią. Będzie o to bardzo trudno. Większość ze straconych bramek padała po indywidualnych błędach, ale za Nawałki czy Brzęczka potrafiliśmy grać na zero z tyłu, teraz zatraciliśmy tą umiejętność. 

Entuzjazmem nie napawa również nasza sytuacja kadrowa. Urazy wykluczyły ze zgrupowania Arkadiusza Milika, Dawida Kownackiego, Kacpra Kozłowskiego, Krzysztofa Piątka oraz Sebastian Szymańskiego. Zabraknie także Mateusza Klicha, u którego wykryto koronawirusa. Kontuzjowany jest również Piotr Zieliński. W tej kwestii Sousa nie ma szczęścia. Od kiedy jest naszym selekcjonerem, nie miał on naszego najmocniejszego składu do dyspozycji. U naszego przeciwnika w ostatniej chwili wypadł Jadon Sancho, jednak Anglicy mają tak szeroką kadrę, że mają go kim zastąpić. W meczu z wicemistrzami Europy musimy liczyć na to, że będą oni w słabszej dyspozycji, a my zagramy na wysokim poziomie i uda nam się wywalczyć jakiekolwiek punkty i po końcowym gwizdkiem będziemy mieli jakieś powody do radości.

wtorek, 27 lipca 2021

Lewandowski ze Złotą Piłką?!

AKTUALIZACJA!!!

Pascal Ferre (Redaktor naczelny France Football):
Nie wiem, kto podał taką bzdurę. Nie przyznamy w tym roku Złotej Piłki za zeszły rok.
Jak mielibyśmy zorganizować głosowanie za zeszły rok? W tym roku przyznamy tylko nagrodę za 2021 r. Wiem, że Robert Lewandowski byłby w zeszłym roku faworytem, ale jedyny sposób, w jaki może sobie zrekompensować to, że wtedy nie dostał tej nagrody, to wygrać plebiscyt za 2021 rok.
    
Według informacji L’Équipe przy przyznawaniu nagrody przez France Football, czyli Złotej Piłki za 2021 rok uhonorowany ma zostać też piłkarza za ubiegły rok czyli 2020. W roku 2020 bezsprzecznym faworytem do zdobycia nagrody jest Robert Lewandowski, który w ubiegłym sezonie zdobył z Bayernem wszystko co było do zdobycia, dodatkowo w każdych rozgrywkach, w których brał udział został królem strzelców.

    Nasz rodak zdobył wtedy mistrzostwo Niemiec, puchar Niemiec, a także Ligę Mistrzów, w którym Bayern pokonał PSG, Superpuchar UEFA, gdzie Bayernowi uległa Sevilla, kilka miesięcy później dołożył jeszcze Klubowe Mistrzostwo Świata. Niestety France Football odwołało plebiscyt i nasz reprezentant nie mógł odebrać nagrody, która z pewnością powędrowałaby w jego ręce. Informacja o odwołaniu tegoż plebiscytu musiała wtedy zasmucić i zdenerwować naszego kapitana. W indywidualnych osiągnięciach brakuje mu właśnie tylko tej nagrody i byłoby piękne gdyby teraz powędrowała ona w jego ręce. Lewandowski zdobył już nagrodę FIFA Best i Złotego Buta.

Nagrodę FIFA odebrał za sezon 19/20, czyli ten, w którym odwołano przyznanie nagrody France Football. Złotego Buta natomiast zdobył za sezon 20/21. Według wielu kibiców nieprzyznanie nagrody za sezon 19/20 było niesprawiedliwe. Wszystkie największe ligi oprócz francuskiej dokończyły swoje rozgrywki. Jak widać Francuzi mają w zwyczaju pokazywanie białej flagi za wcześnie. W tym roku mają okazję naprawić ten błąd. Jeśli informacje 
L’Équipe się potwierdzą to jestem pewien, że doczekamy się w końcu polskiego triumfatora w plebiscycie Złotej Piłki. Póki co najwyżej z Polaków uplasowali się Kazimierz Deyna za rok 1974 i znakomity mundial, gdzie zajęliśmy trzecie miejsce, Zbigniew Boniek za rok 1982, gdzie również zdobyliśmy brązowy medal i Robert Lewandowski za 2015 rok, w którym zajął czwarte miejsce. Zaliczył wtedy znakomite eliminacje do EURO 2016. Po dobrym kolejnym sezonie i dotarciem do ćwierćfinału Euro Lewandowski zajął dopiero szesnastą pozycję. To właśnie wtedy napisał słynne "le cabaret", ale prawdziwy "le cabaret" France Football zrobiło w 2020 roku. Byłoby wielką sensacją i wielkim nietaktem gdyby nie otrzymał tej nagrody nasz rodak. Miejmy nadzieje, że marzenia Lewandowskiego jak i wszystkich polskich kibiców spełnią się już na przełomie 2021 i 2022 roku. 


niedziela, 20 czerwca 2021

Zostajemy w grze! Hiszpania Polska 1:1.

Wojciech Szczęsny

Remis! Polska zagrała jak równy z równym z Hiszpanami. Chociaż było widać, że odstajemy piłkarsko to pokazaliśmy wolę walki i ambicję. Mimo obrony Częstochowy w końcówce widać było, że graliśmy bez kompleksów. Właśnie takich Polaków chcemy oglądać w każdym meczu. Paulo Sousa wystawił dwóch napastników i według mnie, oprócz szczelnej obrony to był klucz do tego remisu. Na początku Hiszpanów próbował zaskoczyć Klich, jednak piłka leciała nieco za wysoko. Jak zdążyliśmy się przyzwyczaić, Hiszpanie długo utrzymywali się przy piłce, jednak nasza obrona była bardzo mobilna i jednocześnie wychodziliśmy bardzo wysoko na piłkarzy La Furia Roja. Hiszpanie niestety zaskoczyli nas w 25 minucie. Gerard Moreno dostarczył piłkę do Alvaro Moraty, a ten z najbliższej odległości zdobył bramkę. Sędzia pokazał spalonego, ale po analizie VAR wskazał na środek boiska. W powtórkach było widać, że Bereszyński nie wyszedł razem z obroną i to on złamał linię spalonego. Mimo straconej bramki Polacy próbowali doprowadzić do wyrównania. 
Gerard Moreno
W 34 minucie po podaniu Lewandowskiego próbował Świderski. Nie trafił on jednak w bramkę, lecz miał bardzo trudną piłkę i nic dziwnego, że sobie nie poradził. W 42 minucie po przejęciu w środku pola przez Jóźwiaka znów próbował Świderski, jednak piłka po ładnym strzale odbiła się od słupka i wróciła na plac gry. Dobijał Lewandowski, ale trafił w bramkarza. Po przerwie Polacy nadal grali swoje, nie zniechęcał ich wynik i to się opłaciło. Po ładnym rozegraniu i dośrodkowaniu z prawej strony przez Jóźwiaka, bramkę strzelił Lewandowski. Nasza radość nie trwała za długo, gdyż już w pierwszej akcji po rozpoczęciu Moder sfaulował Moreno w polu karnym. Sędzia dostał sygnał od VAR, że musi sam to ocenić. Po zobaczeniu powtórki sędzia wskazał na wapno. Do piłki podszedł poszkodowany i trafił w słupek! Dobijał Morata, ale strzelił obok. Ten sam słupek, który nas nie uszczęśliwił w pierwszej połowie teraz nas uratował. Chwilkę wcześniej na boisku zameldował się 17-letni Kacper Kozłowski i grał z Hiszpanami bez żadnych kompleksów i kilka razy pokazał się z dobrej strony. 
Robert Lewandowski
Hiszpanie co rusz próbowali nas zaskoczyć, ale w takich sytuacjach albo ratowali nas obrońcy, albo Wojtek Szczęsny, który rozgrywał świetny mecz. Można powiedzieć, że ostatnie 10 minut to była rozpaczliwa obrona w naszym wykonaniu, ale jakoś udało nam się dowieźć ten remis do końca. Polacy pokazali się świetnie w tym meczu. Lewandowski w końcu był naszym kapitanem na boisku, co chwila motywował resztę zawodników do podejścia wyżej. Obrona zagrała prawie idealny mecz, oprócz straty bramki walczyli jak lwy i nie odpuszczali. Mieliśmy swoje okazje do wygrania tego meczu, ale nie ma co narzekać. Remisujemy z wielką Hiszpanią i myślę, że ten mecz może scementować i zespolić tą drużynę, dać podwaliny pod coś więcej, tak jak mecz z Niemcami w 2014 roku. Zobaczyliśmy prawdziwą drużynę, w której każdy gryzł ziemię za reprezentację. Takiej gry oczekujemy wszyscy w kolejnym meczu. Jeśli tak zagramy to wierzę w to, że pokonamy Szwedów i będziemy nadal w tym turnieju. Paulo Sousa pokazał, że potrafi dobrze zmotywować piłkarzy. Wyciągnął wnioski po meczu ze Słowacją i to było widać na boisku. Świetnie nastawił drużynę taktycznie i mentalnie. Pozostaje nam tylko wyczekiwać meczu ze Szwedami, który już w środę o 18:00.


piątek, 18 czerwca 2021

Sytuacja Polaków coraz bardziej skomplikowana. Mecz z Hiszpanią już jutro.

Kapitan ma o czym myśleć
    Zatem Szwecja ogrywa Słowację. Sytuacja dla nas jest bardzo ciężka. Bez zdobycia choćby jednego punktu w meczu z Hiszpanią nawet ewentualna wygrana ze Szwecją nie daje nam nic. Żeby wyjść z grupy musimy zdobyć 4 pkt i liczyć na potknięcie Słowacji. Nic na tym turnieju nie układa się dla nas dobrze, najpierw dużo kontuzji. Nie ma Milika, Piątka, Bielika i Góralskiego. Nasza gra ze Słowacją była kiepska, nie było widać chęci walki o każdy centymetr boiska. Pojawiają się przecieki, że sztab Sousy dopisał sobie wygraną przed meczem ze Słowacją z automatu, założył porażkę w meczu z Hiszpanią i skupił się na meczu ze Szwecją. Jeśli rzeczywiście tak było to Sousa trochę poszedł w hazard. Niestety boiskowa rzeczywistość pokazała, że nie można przed meczem zakładać zwycięstwa. Trzeba o nie walczyć na boisku, dać z siebie maksimum.

Hiszpanie cieszący się ze zwycięstwa w 2012 roku
    Dotychczasowy bilans w meczach z Hiszpanią nie napawa optymizmem. Rozegraliśmy z Hiszpanami 10 meczów. 8 razy ulegliśmy, raz padł remis i raz wygraliśmy. Ta jedna wygrana miała miejsce w 1980 roku. Blisko było w finale Igrzysk Olimpijskich w Barcelonie w 1992 roku. Tam jednak Hiszpanie w 90 minucie strzelili gola na 3:2. Piłkarzom z Półwyspu Iberyjskiego strzeliliśmy tylko 8 bramek, natomiast oni zapakowali nam 27... Cóż, Hiszpanie bez wątpienia mają na papierze dużo lepszych zawodników od nas. Jaką więc taktykę dobrać, aby wywieźć przynajmniej remis z Sewilli? Przy tak wysokim procencie posiadania piłki, jakim może pochwalić się Hiszpania będziemy musieli wyjść wysokim pressingiem, nie dawać im rozgrywać i przerywać ich akcje w zarodku, bo kiedy się rozpędzą będzie to bardzo ciężkie. Tyle, że Polacy w meczu ze Słowacją nie wyglądali na dobrze przygotowanych kondycyjnie i może im zabraknąć siły do biegania za piłką przez 90 minut. Niestety, musimy się nastawić na to, że Hiszpania nas zdominuje i przez większość czasu będziemy się bronić. 

Kamil Glik

    Miejmy nadzieję, że szczyt formy fizycznej naszych kadrowiczów przyjdzie na mecz z Hiszpanią, bo na pewno nie miało to miejsca w meczu otwarcia. Często byliśmy spóźnieni w interwencjach, a co za tym idzie skutkowało to faulami. I właśnie w taki sposób z boiska wyleciał Krychowiak. Z racji, że przez większość meczu będziemy zepchnięci do defensywy, musimy nastawić się głównie na granie z kontry co na pewno lepiej nam wychodzi niż atak pozycyjny. Za Adama Nawałki świetnie nam to wychodziło i potrafiliśmy się  postawić Niemcom w fazie grupowej. Wtedy graliśmy jednak w formacji 4-4-2. Aby osiągnąć ten cel potrzebujemy na pewno obrońców, którzy dobrze wyprowadzają piłkę. Myślę, że Kamil Piątkowski jest w tym aspekcie najlepszy z naszych defensorów. Obrońcy muszą też być zwrotni i szybcy, aby orientować się w szybkim rozgrywaniu piłki przez Hiszpanów. Uważam, że możemy postawić na Glika, który nie jest demonem szybkości, ale może bazować na swoim ogromnym doświadczeniu, a po jego bokach ustawić szybszych Piątkowskiego i Bednarka. Hiszpania mimo ponad 1000 podań nie potrafiła zdobyć bramki w meczu ze Szwecją. W mediach można przeczytać, że ich kibice dopisują sobie już 3 pkt. Miejmy nadzieję, że taka pewność siebie ich zgubi i po meczu z nami dopiszą sobie najwyżej tylko 1 pkt. Szwecja w swoim pierwszym meczu pokazała nam jak grać z Hiszpanią. Nasza reprezentacja ma podobny potencjał jak Szwedzi i uważam, że przy odrobinie szczęścia możemy wywieźć korzystny dla nas wynik. Do odrobiny szczęścia oprócz szczelnej obrony i dobrego wyprowadzenia piłki potrzebujemy pomocników, którzy będą szybko i celnie dostarczać piłkę do ataku. W ataku mamy Lewandowskiego i jest to nasz największy atut i musimy z niego zrobić użytek. A więc Zieliński, Klich i podejrzewam Moder, który wejdzie do składu za zawieszonego Krychowiaka muszą być skupieni na obronie, ale także na dobrym rozegraniu. Przez cały mecz będziemy mieć może dwie dogodne sytuacje, które należy bezwzględnie wykorzystać. Musimy też spróbować atakować przez stałe fragmenty gry. Mamy rosłych zawodników i może właśnie tak uda nam się zaskoczyć Hiszpanów. Mecz o być albo nie być w turnieju z La Furia Roja jest najcięższym scenariuszem jaki mogliśmy założyć. Jesteśmy w takim położeniu na własne życzenie i do zadań zawodników należy to, aby pokazać, że postawa w pierwszym meczu to był przypadek. Może nie mamy tak wybitnych piłkarzy jak oni, ale możemy to nadrobić wolą walki, ambicją i determinacją. Musimy wzbić się na wyżyny swoich możliwość, dać z siebie 110%.

Alvaro Morata

    Hiszpania jest bardzo ciężkim rywalem i wiedzieliśmy to już przed turniejem. Nie jest to taka maszyna jak w latach 2008-2012, jednak nadal mają czym postraszyć. Miejmy nadzieję, że Alvaro Morata nadal będzie marnował dogodne sytuacje i nie strzeli nam ani jednej bramki. Myślę, że to właśnie formacja ataku jest najsłabsza u Hiszpanów. La Furia Roja w meczu z nami będzie podrażniona remisem ze Szwecją i będą chcieli się odbić i nastrzelać nam kilka bramek. Cała nadzieja w naszej "husarii" jak to powiedział Jan Bednarek i planie taktycznym, który przygotuje Paulo Sousa. Jest to dobry trener, widzieliśmy, że razem ze sztabem trafnie wypunktował Słowaków, jednak naszym zawodnikom przy grze w 10 ciężko było realizować założenia taktyczne. Koniec końców jest taki, że potrzebujemy remisu, aby podtrzymać nasze nadzieje na pozostanie w turnieju. Będzie to ciężkie do wykonania, ale dopóki piłka w grze wszystko jest możliwe.


czwartek, 17 czerwca 2021

EURO 2020, dzień siódmy

Andrij Jarmołenko
Już tydzień z mistrzostwami za nami. Siódmy dzień rozpoczął się meczem pomiędzy Ukrainą i Macedonią Płn. Ukraińcy już od początku zamknęli Macedończyków w ich polu karnym. W 7 minucie Malinowski oddał bardzo groźny strzał przy słupku, jednak świetną interwencją popisał się Dimitrievski. Piłkarze z Bałkanów odpowiedzieli dopiero w 15 minucie. Obok słupka strzelił Elmas. Ukraina cały czas naciskała, swojego dopięła dopiero w 29 minucie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego strzelił Jarmolenko. Zaledwie 4 minuty później na 2:0 podwyższył Jaremczuk. W 38 minucie piękną podcinką popisał się Goran Pandev. Były zawodnik Interu był jednak na spalonym. W 40 minucie blisko zaskoczenia swojego bramkarza był obrońca Macedonii. Po przerwie Macedończycy zaczęli od mocnego uderzenia, jednak strzał z 54 minuty uderzył w poprzeczkę po interwencji bramkarza. W tej akcji faulowany był Pandev, sędzia podyktował karnego, którego wykorzystał Alioski. Macedończycy chcieli wyrównać i w 68 minucie groźnym strzałem, który skozłował przed bramkarzem Ukrainy popisał się Trajkovski. Buszczan jedna sparował do boku. Po strzale Malinowskiego z rzutu wolnego piłkarz w murze odbił piłkę ręką. Po analizie VAR sędzia podyktował karnego dla Ukrainy. To właśnie Malinowski podszedł do wykonania stałego fragmentu gry i zmarnował go, strzał obronił Buszczan. Mecz zakończył się wynikiem 2:1.

Kevin De Bruyne
Mecz o 18:00 rozgrywany był pomiędzy Danią i Belgią, na stadionie, na którym doszło do dramatycznych scen z udziałem Christiana Eriksena. Na stadionie przed meczem kibice mogli usłyszeć i zaśpiewać You'll never walk alone. Już w 2 minucie po fatalnym błędzie Belgów bramkę strzelił Poulsen. Mecz rozpoczął się zatem bardzo ciekawie. Belgowie próbowali od razu wyrównać. Duńczycy jednak dobrze bronili i co rusz sunęli z atakiem na bramkę Belgów. W 10 minucie kibice brawami uczcili Eriksena. Duńczycy grali z Belgami bez kompleksów i byli równorzędnym przeciwnikiem, w pierwszej połowie prezentowali się nawet lepiej od Belgów. Po przerwie w 54 minucie Belgowie po pięknej akcji doprowadzili do wyrównania. Bramkę strzelił Thorgan Hazard, asystę zaliczył De Bruyne wracający po kontuzji odniesionej w finale Ligi Mistrów. W 70 minucie Damsgaard próbował wymusić karnego i został ukarany przez Kuipersa żółtym kartonikiem. Chwilę po tym incydencie świetną indywidualną akcją i pokazem siły popisał się Lukaku, odegrał do Tielemansa, ten na klepke do Edena Hazarda. Zawodnik Realu Madryt odegrał do De Bruyne i zawodnik The Citizens po uderzeniu lewą nogą wyprowadził Belgię na prowadzenie. W pierwszej połowie lepiej wyglądała Dania, ale po przerwie po korektach taktycznych i wejściu De Bruyne Belgowie zaczęli prezentować się lepiej. Duńczycy jednak nadal próbowali zaskoczyć Belgów, ale w 87 minucie Braithwaite strzelił w poprzeczkę po dośrodkowaniu z prawej strony. 
Wynik 2:1 dla Belgii i zawodnicy z kraju Beneluxu są już pewni awansu do fazy play-off. Duńczycy mimo porażki na pewno nie zawiedli i grali jak równy z równym. Byłbym szczęśliwy, gdyby nasza reprezentacja tak zaprezentowała się w sobotę w meczu z Hiszpanią.

Memphis Depay
Ostatnim meczem było spotkanie, w którym Holendrzy podejmowali Austrię. Oranje od początku chcieli zdominować Austriaków. Dumfries był faulowany w polu karnym i sędzia w 10 minucie podyktował rzut karny. W podjęciu tej decyzji znowu pomógł VAR. Jedenastkę pewnie wykorzystał Memphis Depay. Holendrzy w 40 minucie mieli dogodną sytuację do podwyższenia wyniku, ale Depay fatalnie spudłował. Minutę później Holendrzy znów docisnęli, ale z ich akcji nic nie wyszło. Kolejna groźna sytuacja miała miejsce dopiero w 60 minucie. Piłka po strzale De Ligta uderzyła w obrońcę i wyszła na rzut rożny. W 67 minucie po akcji Malena i wystawieniu piłki do Dumfriesa piłka wylądowała w siatce. Dumfries rozgrywa bardzo dobry turniej, strzelił już drugą bramkę w drugim swoim meczu na EURO. Austriacy próbowali strzału z dystansu po strzale Alaby, jednak piłka minęła nieznacznie słupek. Wynik już do końca się nie zmienił. Holandia jest pewna wyjścia z grupy. Mecz ze wszystkich rozgrywanych dzisiaj był najnudniejszy ze wszystkich.


środa, 16 czerwca 2021

EURO 2020, dzień szósty

Aleksiej Mirańczuk
Zmagania w szóstym dniu turnieju rozpoczęły się od meczu Finlandia - Rosja. Rosjanie przegrali z Belgią aż 0:3 i potrzebowali zwycięstwa w tym mecz. Finowie natomiast wygrali z Duńczykami. Mecz rozpoczął się od mocnego uderzenia Finów. Już w trzeciej minucie bramkę jak w poprzednim meczu po dośrodkowaniu zdobył Pohjanpalo. Po weryfikacji VAR bramka jednak została anulowana, piłkarz był na spalonym. Rosjanie po długim rozgrywaniu w 10 minucie mieli dobrą sytuację, aby otworzyć wynik w tym meczu. Ostojew jednak przestrzelił. Napór Rosjan nie ustawał, Finowie odpowiadali na ten napór kontrami. Wynik meczu zmienił się dopiero w doliczonym czasie gry pierwszej połowy. Aleksiej Mirańczuk po pięknym strzale dał prowadzenie Sbornej. Po przerwie gra wyglądała podobnie, Rosjanie atakowali, a Finowie próbowali kontrować. Próbował kilkukrotnie Pukki, ale Finom do końca meczu nie udało się zremisować. Sytuacja w Grupie B będzie teraz coraz ciekawsza.

Gareth Bale
Wskazywani przez wielu ekspertów Turcy grali z Walią. Już w 6 minucie przycisnęli Wyspiarze. Strzelać próbował Ramsey, a świetnym podaniem popisał się Bale. Turcy odpowiedzieli w 9 minucie i z 15 metrów próbował Yilmaz. W 24 minucie kolejną sytuację zmarnował Ramsey. Turcy byli bardzo ospali w obronie, nie potrafili upilnować Walijczyków, którzy rozgrywali dobre spotkanie. Na 3 minuty przed przerwą, kolejne prostopadłe podanie dostał Ramsey. Świetnie przyjął piłkę i wyprowadził Walię na prowadzenie. Turcy po raz kolejny zaspali i zapłacili za to utratą bramki, przy której asystę zanotował Gareth Bale. Po przerwie Turcy zaatakowali, ale dośrodkowanie zmarnował Cengiz Under. Calhanoglu próbował z dystansu, ale bezskutecznie. Turcy po przerwie coraz śmielej atakowali i mecz przez ich poczynania się otworzył. W 60 minucie nieszczęśliwie interweniował Celik i sędzia podyktował jedenastkę, której z kolei nie wykorzystał Bale. Walijczyk rozgrywał jednak świetny mecz. W doliczonym czasie gry kolejną asystę zaliczył Bale a wynik meczu ustalił Roberts. Bale został wybrany zawodnikiem meczu. Reprezentacja Walii w ostatnim meczu będzie grała z Włochami o zwycięstwo w grupie. 

Giorgio Chellini
W ostatnim meczu to właśnie Włochy podejmowały Szwajcarię. Italia świetnie weszła w turniej i w swoim pierwszym meczu pokonała Turków 3:0. W swoim drugim meczu Squadra Azzura rozpoczęła z wielkim apetytem na bramki. W 9 minucie z główki próbował Immobile, jednak przestrzelił. W 18 minucie bramkę strzelił Chellini, jednak Włoch przed oddaniem strzału dotknął piłki ręką i sędzia po analizie VAR anulował trafienie. Kilka minut po tym zdarzeniu Chellini musiał opuścić boisko, kapitan Włoch nabawił się kontucji mięśniowej. W 26 minucie rajdem z prawej strony boiska popisał się Berardi, a bramkę na 1:0 strzelił Locatelli. Włosi nacierali co chwilę i przy ich dyspozycji następne bramki były tylko kwestią czasu. Pytanie brzmiało nie kiedy strzelą, tylko ile. Szwajcarzy byli bezradni. W pierwszej połowie wynik nie uległ już zmianie. Po asyście Barelli Locatelli zdobył swoją drugą bramkę. To był jego wieczór. 

Manuel Locatelli
Włosi rozgrywali prawdziwy koncert. Szwajcarzy z kolei próbowali i w 64 minucie mieli najlepszą sytuację do zdobycia gola, na posterunku jednak był Donnarumma. Włosi co rusz jechali to lewym, to prawym skrzydłem, ale kolejne sytuacje marnował Immobile. Szwajcarzy próbowali odpowiedzieć, ale Włosi byli w doskonałej dyspozycji. W doliczonym czasie gry bramkę strzelił w końcu Immobile i tym trafieniem ustalił wynik meczu. Cóż, Włosi wyrastają na jednego z głównych faworytów do zwycięstwa. Mają świetnie dysponowany atak, dobrą pomoc i przede wszystkim szczelną obronę. Zawodnicy Manciniego grają na wielkiej intensywności i oby to ich nie zgubiło. Turniej jest długi i może w fazie pucharowej im braknąć paliwa, a szkoda byłoby tak grającej reprezentacji Włoch.



wtorek, 15 czerwca 2021

EURO 2020, dzień piąty


Cristiano Ronaldo
Dzień piąty zmagań w europejskim czempionacie rozpoczęła grupa śmierci z Francją, Niemcami, obrońcami trofeum Portugalią i z Węgrami, które wydają się być na papierze najsłabszą drużyną. W meczu o godzinie 18:00 Węgry w roli gospodarza podejmowały Portugalię. Piłkarze z Półwyspu Iberyjskiego ruszyli na naszych bratanków z wielkim animuszem, już w 5 minucie dobrą sytuację zmarnował Diogo Jota. Mógł w tej sytuacji pokusić się o podanie do Ronaldo, ale zdecydował się na strzał. Wydawałoby się, że to CR7 miałby wtedy dogodniejszą sytuację do otwarcia wyniku. Ronaldo próbował jeszcze w 18 i 30 minucie, jednak nie przyniosło to żadnego skutku. W 36 minucie odpowiedzieli Madziarzy. W 40 minucie Diogo Jota znowu próbował, ale nie pokonał Gulacsiego. W pierwszej połowie Portugalczycy wyraźnie docisnęli śrubę Węgrom. Druga połowa wyglądała bardzo podobnie. Próbował Bruno Fernandes. W 80 minucie bramkę dla Madziarów strzelił Schon, jednak sędzia odgwizdał spalonego. Swoją wyższość w tym meczu Portugalczycy udowodnili dopiero w 84 minucie.Bramkę strzeli Raphael Guerreiro. Zaledwie minutę później Rafa Silva wywalczył rzut karny dla Portugalii. Do piłki podszedł nie kto inny jak Cristiano, który uderzył w prawy dolny róg bramki i podwyższył prowadzenie. Już doliczonym czasie gry CR7 przepięknie rozegrał piłkę z Rafą Silva i strzelil swoją 106 bramkę dla reprezentacji i 11 na Mistrzostwach Europy. Z przebiegu meczu wydaję mi się, że Węgrowie nie zasłużyli na tak wysoką porażkę. Bronili się dzielnie, stawiali opór aż do 84 minut, widać było w ich poczynaniach ambicję i wolę walki, której niestety zabrakło naszym piłkarzom w meczu ze Słowakami.

Mats Hummels
Meczem rozgrywanym o 21 był pojedynek między aktualnymi mistrzami świata Francuzami i mistrzami świata z 2014 roku czyli reprezentacją Niemiec. Na początku meczu żadna ze stron nie atakowała śmiele. Dopiero w 15 minucie strzał z głowy po dośrodkowaniu Griezmanna oddał Pogba. Chwilę później z lewej strony próbował Mbappe. Francuz odbił dobry strzał i Neuer musiał wykazać się refleksem. Piłkarze z kraju nad Sekwaną nie zwalniali tempa. W 20 minucie mocnym dośrodkowaniem Hernandez zaskoczył Matsa Hummelsa, w skutek czego piłka odbiła się od Niemca i wpadła do bramki. Niemcy próbowali wyrównać, lecz każdy ich strzał nie był wystarczająco celny. Wynik do końca pierwszej połowie już się nie zmienił. W 51 minucie Rabiot znalazł się w polu karnym i miał okazję, aby dograć do Griezmanna, jednak zawodnik Juventusu zdecydował się na strzał. Piłka uderzyła w słupek i wyszła na aut bramkowy. W kolejnej akcji odpowiedzieli Niemcy. Gnabry miał doskonałą sytuację do wyrównania, ale delikatnie przestrzelił. Następna akcja, którą warto odnotować, to podanie do Mbappe z 65 minuty. Zawodnik PSG dostał piłkę od Pogby na lewym sprzydle, zabawił się z obrońcą i strzelił bramkę. 

Kylian Mbappe
Sędzia jednak po konsultacji z VAR odgwizdał spalonego i Niemcy mogli mieć jeszcze nadzieję na wyrównanie. W 77 minucie prostopadła piłka doszła znowu do Mbappe, który rozgrywał świetne zawody. Wyprzedził on Hummelsa, jednak Niemiec uratował się wślizgiem i wybił piłkę spod nóg Francuza. Francja jednak dalej atakowała. Futbolówka znowu trafiła do Mbappe, tym razem na prawym skrzydle. Skrzydłowy dograł do Benzemy, który umieścił piłkę w siatce. Sędzia jednak po raz kolejny odgwizdał jednak spalonego Mbappe i anulował trafienie. Przez ostatnie minuty Niemcy próbowali, jednak nie przynosiło to żadnego skutku. Francja miała w tym meczu wszystko pod kontrolą od 1 do 90 minuty i jeżeli utrzymają swoją dyspozycję to wydaje mi się, że nie będzie na nich mocnych w tym turnieju. Mbappe jest motorem napędowym swojej drużyny. Jego szybkość i przebojowość powodują zamieszanie praktycznie zawsze kiedy jest przy piłce.



Anglia na horyzoncie!

     Już dzisiaj o 20:45 podejmiemy liderów naszej grupy. Anglicy póki co idą jak burza w eliminacjach. W pięciu meczach zdobyli komplet pun...