Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 10 czerwca 2021

Polacy i krótka historia EURO 2016, przeżyjmy to jeszcze raz!

    W przeddzień Mistrzostw Starego Kontynentu postaram się przypomnieć postawę naszej S-Kadry na mistrzostwach w 2016 roku, na których doszliśmy do ćwierćfinału, a po odpadnięciu w rzutach karnych z Portugalią każdy z naszych kibiców mógł czuć niedosyt. W końcu zaprezentowaliśmy się najlepiej na turnieju rangi mistrzowskiej od Mundialu w 1986 roku, w którym to po raz ostatni nasi reprezentanci wyszli z grupy. Niedosyt mógł być odczuwalny nie z powodu zmarnowanego karnego przez Kubę Błaszczykowskiego, który na turnieju prezentował się fantastycznie i strzelił bramki z Ukrainą w fazie grupowej i ze Szwajcarią w 1/8 finału, ale dlatego, że reprezentacja Portugalii do meczu z Walią w półfinale nie wygrała z żadnym z przeciwników w regulaminowym czasie gry. Mieliśmy prawo oczekiwać, że z Portugalią sobie poradzimy i znajdziemy się krok od gry w finale europejskiego czempionatu. Gracze z półwyspu Iberyjskiego mieli wtedy dużo słabszą kadrę na papierze niż obecna, mimo to losy turnieju ułożyły się tak, że zdobyli złote medale mistrzostw nie zachwycając swoją grą. W fazie grupowej zaliczyli trzy remisy. 1:1 z debiutującą Islandią, która w późniejszej fazie turnieju pokonała Anglię, bezbramkowy remis z Austrią i 3:3 z Węgrami, gdzie Portugalczyków uratował niezawodny Cristiano Ronaldo i strzelił dwie bramki, druga strzelona piętą po dośrodkowaniu, jeden z piękniejszych bramek na tym turnieju. W ten oto sposób Portugalia zajęła trzecie miejsce w dość słabej grupie i musiała liczyć na awans do fazy play-off jako jeden z czterech zespołów z trzecich miejsc. 

    Nasza reprezentacja pod wodzą Adama Nawałki cechowała się żelazną obroną. W całym turnieju straciliśmy tylko dwie bramki. Pierwszą w 1/8 fiału w meczu ze Szwajcarią, strzeloną przez Xherdana Shaqiri'ego. Bramka ta została uznana za ozdobę mistrzostw. Druga natomiast to gol strzelony przez Renato Sanchesa w ćwierćfinale z Portugalią. Szczelna obrona była podstawą do awansu na EURO 2016. 

    W eliminacjach trafiliśmy do grupy D, trafiliśmy do grupy wraz z ówczesnymi mistrzami świata Niemcami, niewygodnymi dla nas wyspiarzami i jednocześnie głównymi przeciwnikami do awansu czyli Irlandią oraz Szkocją. Ostatnią dwójką w naszej grupie są outsiderzy czyli Gruzja i debiutujący w eliminacjach Gibraltar.

    Pierwszym meczem eliminacji dla naszych reprezentantów był mecz z Gibraltarem. Wygraliśmy gładko, 7:0. Cztery trafienia zanotował wtedy Robert Lewandowski, dwie brakmi dorzucił Kamil Grosicki a ostatnią bramkę strzelił Łukasz Szukała. Generalnie był to mecz typu spacerek, dobre przetarcie przed meczem ze świeżo upieczonymi mistrzami świata z Brazylii. Niemcy bowiem byli faworytem naszej grupy, a także meczu z nami. Lekko ponad trzy miesiące temu ograli Brazylię w pamiętnym półfinale 7:1. Po cichu my jako kibice liczyliśmy na jakąś niespodziankę, może nie od razu zwycięstwo, ale urwanie punktów też byłoby dobrym rezultatem. Kiedy nadeszła godzina rozpoczęcia meczu czuć było podekscytowanie. Niemcy ruszyli na nas szturmem, ich posiadanie piłki w całym meczu wyniosło 63 procent. Mieli 22 sytuacje bramkowe, do 4 okazji naszych reprezentantów. W tym meczu w statystykach wypadliśmy blado na tle rywali. Sytuację ratował co chwilę Wojciech Szczęsny, który rozgrywał jeden z lepszych meczów w karierze. Podopiecznym Adama Nawałki udało się wyjść na prowadzenie w 51 minucie meczu za sprawą Arkadiusza Milika. Strzelił bramkę główką, przy której asystę zaliczył Łukasz Piszczek. Pod koniec meczu zaś na 2:0 strzelił Sebastian Mila, który pełnił role jokera Adama Nawałki. Było to pierwsze i jak na razie ostatnie zwycięstwo naszych reprezentantów nad drużyną niemiecką.

    Z meczów eliminacyjnych, które warto jeszcze przypomnieć to na pewno jest to wyjazdowy mecz ze Szkocją, który zakończył się wynikiem 2:2. Do końca meczu było bardzo interesująco ponieważ przegrana w tym meczu oddaliłaby nas od miejsca premiowanego awansem. Od 60 minuty do końca meczu przegrywaliśmy. Dopiero w czwartej minucie doliczonego czasu gry, po nieudanym wykonaniu rzutu wolnego przez Kamila Grosickiego bramkę na wagę remisu strzelił Robert Lewandowski. Nie można także zapominać o meczu ostatniej kolejki eliminacji. Przed przystąpieniem do meczu mieliśmy taką samą liczbę punktów jak Irlandia, z którą graliśmy. Przegrana nie wchodziła w grę ponieważ wtedy czekałyby nas baraże, a co za tym idzie nasz występ na mistrzostwach stałby pod znakiem zapytania. W 13 minucie bramkę na 1:0 po uderzeniu z woleja dla Polski strzelił Grzegorz Krychowiak. Radość Polaków nie trwała zbyt długo, mianowicie w minucie 16 wyrównanie Irlandii dał Walters. Na szczęście dla nas tuż przed przerwą w 42 minucie Robert Lewandowski strzelił gola na 2:1 i takim też wynikiem zakonczyło się to spotkanie. Mogliśmy świętować awans na finały mistrzostw! 

    Podczas losowania grup los przydzielił nam Irlandię Północną, kraj wielkiego George'a Besta. Naszych sąsiadów Niemców, przeciwników z eliminacji, których podejmowaliśmy w drugiej kolejce fazy grupowej, a także naszych kolejnych sąsiadów, tym razem zza wschodniej granicy czyli Ukraińców. Mistrzostwa rozpoczęliśmy od meczu z Irlandczykami z północy, długo nie mogliśmy strzelić bramki, ponieważ Irlandia grała twardo i nieustępliwie. Polska reprezentacja była w tym meczu bardzo zdeterminowana, aby zacząć turniej od zwycięstwa. Mieliśmy ogromną przewagę, lecz do 51 minuty nie mogliśmy tego udowodnić. W tejże minucie wszystkich polskich kibiców uradował Arkadiusz Milik, który umieścił piłkę w siatce. Do końca meczu przeważaliśmy, mieliśmy wysokie posiadanie piłki. W tym meczu debiutował na Mistrzostwach Europy Bartosz Kapustka, który został jednym z objawień turnieju i dzięki swojej postawie zainteresowało się nim wiele klubów z topowych lig. To właśnie Bartek miał okazję na strzelenie bramki i podwyższenie wyniku w tym meczu. Wszystko poszło zgodnie z planem naszego trenera i udało się dobrze wejść w turniej.

    16 czerwca 2016 roku, cztery dni po meczu z Irlandią podejmowaliśmy najmocniejszego rywala w grupie. Niemcy zniszczyli nas w posiadaniu piłki, w całym meczu mieli futbolówkę przez 69% czasu. Na szczęście dla nas, mieli oni kiepsko ustawione celowniki i nasza obrona zagrała perfekcyjny mecz. Die Mannschaft oddali tylko 5 celnych strzałów na bramkę, niestety my ani jednego, ale głównie przez postawę Arkadiusza Milika, który w tym meczu nie był w dobrej dyspozycji strzeleckiej. Wspominając ten mecz nie można zapomnieć o naszym Ministrze Obrony Narodowej czyli Michale Pazdanie. Razem z Kamilem Glikiem byli w fantastycznej formie. Nasi stoperzy stworzyli duet, który współpracował ze sobą świetnie, głównie dzięki postawie naszej obrony udało nam się zajść tak daleko. To od tego meczu zakończonego wynikiem 0:0 zapanowała Pazdanomania, która trwała aż do odpadnięcia Polaków. Wynik meczu dobrze odwzwierciedlał to co działo się na boisku. Polacy z uniesionymi głowami mogli patrzeć w przyszłość i czekać na mecz z Ukrainą, która swoje dwa mecze przegrała i w zasadzie mogła zacząć żegnać się z mistrzostwami.

    Ostatnim meczem fazy grupowej był mecz z Ukrainą, która niespodziewanie okazała się gorsza w pojedynku z Irlandią Północą. Na ten mecz Polacy byli zmotywowani aby odegrać się na Ukrainie za eliminacje do Mundialu w 2014, w których dwukrotnie polegliśmy w starciu z naszymi sąsiadami. U siebie 1:3, a na Ukrainie 1:0. Te porażki z naszym głównym przeciwnikiem do awansu przekreśliły nasze szanse na udział w mundialu w Brazylii. Wydaje się, że Ukraina wyszła na ten mecz zmotywowana równie dobrze jak Polska. Grali nieustępliwie, mieli dużo więcej strzałów, wyższe posiadanie piłki, ale nasza obrona nadal pokazywała jak sprawnym jest kolektywem. Tuż po przerwie w 54 minucie bramkę na 1:0 po strzale lewą nogą zdobył Kuba Błaszczykowski. Po strzeleniu tej bramki Polacy mogli trochę odetchnąć, bo sprawa awansu z drugiego miejsca praktycznie była już przesądzona. Taki stan rzeczy miał miejsce do końca meczu. Polacy zanotowali najlepszy start na imprezie mistrzowskiej w XXI w. W trzech meczach grupowych nie dość, że nie doznali goryczy porażki to jeszcze nie stracili ani jednej bramki. Wychodziliśmy z grupy po dobrych meczach z 7 punktami. Każdy polski kibic przed turniejem brałby ten rezultat w ciemno.

    Po wyjściu z grupy w 1/8 finału czekała na nas reprezentacja Szwajcarii. Można powiedzieć, że była to drużyna bez wielkich gwiazd, ale za to bardzo zgrana. Mecz był bardzo wyrównany. Polacy grali dobrze, nasza obrona nadal była w wysokiej formie, nie dawała się zaskoczyć. Naszą dobrą postawę udało się udokumentować tuż przed przerwą. W 39 minucie meczu bramkę na 1:0 strzelił rozgrywający turniej na wysokim poziomie Kuba Błaszczykowski. Polacy na przerwę mogli chodzić dumni z siebie. W drugiej połowie kilkoma interwencjami z górnej półki musiał wykazać się Łukasz Fabiański, Szwajcarzy atakowali coraz śmielej, nie mieli nic do stracenia. I tak po kilku rykoszetach bramką strzeloną z przewrotki Xherdan Shaqiri uradował swoich kolegów z drużyny. Bramka ta była ozdobą mistrzostw. Była 82 minuta i żaden z zespołów nie chciał ryzykować straty bramki. Do wyłonienia zwycięzcy potrzebna była dogrywka. W dogrywce mecz wyglądał podobnie jak w regulaminowym czasie gry. Nie dało się zobaczyć większej przewagi żadnego z zespołów. Po 120 minutach gry potrzebne były rzuty karne. Rozpoczynali Szwajcarzy. Pierwszy strzelał doświadczony zawodnik Juventusu Lichtsteiner. Strzał w środek i gol. Odpowiedział Lewandowski. Następnie do jedenastki podszedł Granit Xhaka. Strzał i pudło! Do końca rzutów karnych wszyscy zawodnicy strzelili swoje jedenastki. Po ostatnim rzucie karnym, który był wykonywany przez Grzegorza Krychowiaka mogliśmy się cieszyć z awansu do ćwierćfinału. 

Mecz ćwierćfinałowy między Polską i Portugalią

    Pięć dni później w słoneczniej Marsylii miało dojść do starcia dwóch herosów futbolu. Robert Lewandowski stawał na przeciw Cristiano Ronaldo. Mecz dla naszej reprezentacji lepiej rozpocząć się nie mógł. Prawy obrońca Portugalczyków Cedric popełnia błąd, który skutkuje bramką dla Polaków. Piłka zagrana przez Łukasza Piszczka trafia do Kamila Grosickiego i po jego mocnym dośrodkowaniu na bliższy słupek doskakuje do niej Robert Lewandowski i z okolic 11 metra uderza nie do obrony. Polacy prowadzą w ćwierćfinale mistrzostw już po zaledwie dwóch minutach gry. Portugalia po straconej bramce coraz bardziej na nas naciskała, po jednej z ich ładnych akcji do podania doskoczył 18-letni wówczas Renato Sanches i strzałem z lewej nogi, po lekkim odbiciu od naszego obrońcy strzelił wyrównującą bramkę. Od tego momentu mecz stał się bardzo wyrównany, Polacy atakowali, próbował Lewandowski, Krychowiak, ale bez skutku. Do końca meczu wynik się już nie zmienił. Zarówno Polska jak i Portugalia miały już dodatkowe 30 minut gry za sobą, Portugalia po dogrywce pokonała Chorwację w 1/8 finału. W dogrywce nasi obie drużyny naciskały, atakował Ronaldo, ale fatalnie się pomylił z najbliższej odległości. Po naszej stronie okazje do strzelenia bramki na 2:1 mocnym strzałem miał Milik, ale uderzył delikatnie niecelnie. Wreszcie po 120 minutach nadszedł czas na rzuty karne. Do czwartej kolejki nie mylił się żaden zawodnik, swoje karne wykorzystali Lewandowski, Milik i Kamil Glik. W czwartej kolejce do strzału podszedł Kuba Błaszczykowski, który rozgrywał świetny turniej. Wziął rozbieg i uderzył w prawy dolny róg bramki. Niestety Rui Patricio wyczuł intencje naszego reprezentanta. Do ostatniego karnego podszedł Ricardo Quaresma i pewnym strzałem pokonał naszego bramkarza. Polska odpada po pięknej postawie, z podniesioną głową. Kibice po powrocie witali naszych piłkarzy jak bohaterów. Szczególne wsparcie dostał Kuba Błaszczykowski, który na turnieju był naszym najlepszym zawodnikiem. Nie strzelił karnego, to prawda, ale uważam, że bez niego i jego fantastycznej gry nie byłoby awansu do ćwierćfinału.

Finał EURO między Francją i Portugalią

    Po tym turnieju każdy z kibiców po raz pierwszy od wielu lat nie był zawiedziony postawą naszej reprezentacji na turnieju. Nasi kibice byli dumni z postawy Reprezentacji. Na mistrzostwach nie przegrywaliśmy przez ani jedną minutę, nie przegraliśmy ani jednego meczu w regulaminowym czasie gry. Można powiedzieć, że po marazmie do jakiego byliśmy przyzwyczajeni na wielkich turniejach nasi piłkarze pokazali bardzo dobry futbol. Jednak spora grupa naszych kibiców, w tym i ja czuła lekki niedosyt. Portugalia była jak najbardziej do ogrania, gdybyśmy wtedy ich pokonali, w półfinale czekała na nas Walia, która nie oszukujmy się była solidną drużyną, ale myślę, że była słabsza od Portugalii. Potwierdzeniem tego jest fakt, że Portugalczycy ograli ich w drodze do finału 2:0. Była to jedyna wygrana piłkarzy z półwyspu Iberyjskiego w regulaminowych 90 minutach na tym turnieju. W mojej głowie więc rodzi się pytanie. Czy gdyby Polacy pokonali Potrugalię to porzeszliby Walię i awansowali do finału? Uważam, że wygrana nad Portugalią uskrzydliłaby naszych reprezentantów i poniosła do finału. Myślę, że historyczna szansa przeszła nam koło nosa i szkoda tego meczu z Portugalią, w którym nie odstawaliśmy. Zakładając, że Polacy przeszliby do finału pokonując po drodze Walię to nie byliby skazani na porażkę z Francją. Potrugalii udało się ich pokonać, więc czemu nie mogłoby to się zdarzyć Polakom? Podsumowując, Polska zaprezentowała bardzo dobry futbol na tych mistrzostwach. Polacy trafili z formą, taktyką i przygotowaniem fizycznym. Nasi rodacy byli wtedy u szczytu formy. Uważam, że w 2016 roku Polacy byli w stanie pokonać każdego. Życzę sobie, naszym piłkarzom i kibicom, żebyśmy 11 lipca 2021 roku świętowali zdobycie mistrzostwa, a w przypadku odpadnięcia we wcześniejszej fazie turnieju towarzyszyło nam wszystkim nie uczucie zażenowania lecz to samo uczucie niedosytu, które towarzyszyło nam po odpadnięciu z mistrzostw we Francji. Miejmy nadzieję, że nasz selekcjoner Paulo Sousa ma już wszystko poukładane jak ustawić zespół, ale też wierzmy w to, że Polacy zaprezentują się lepiej niż w meczach sparingowych.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Anglia na horyzoncie!

     Już dzisiaj o 20:45 podejmiemy liderów naszej grupy. Anglicy póki co idą jak burza w eliminacjach. W pięciu meczach zdobyli komplet pun...