Spostrzeżenia przed meczem
Po aż pięciu latach oczekiwania w końcu doczekaliśmy się. EURO 2020 rozpoczęło się meczem Turcja-Włochy. Turcja jest zespołem, który zaprezentował się bardzo dobrze w eliminacjach do europejskiego czempionatu. Fazę eliminacji skończyli ze stratą tylko dwóch punktów do aktualnych mistrzów świata, czyli Francuzów. Turcy są jednak drużyną dość nieobliczaną, w meczu eliminacji potrafili wygrać 2:0 z reprezentacją Les Blues, by kilka kolejek później przegrać 2:1 z Islandczykami, którzy nie zdołali zakwalifikować się na mistrzostwa. Skład Turków jest bardzo ciekawy, w każdej formacji mają zawodnika z topowej ligi. W obronie jest to zawodnik Leicester, zdobywca pucharu Anglii Caglar Söyüncü, w pomocy
 |
| Şenol Güneş |
Hakan Çalhanoğlu, pomocnik Rossonerich, a w ataku bryluje Burak Yılmaz, najstarszy zawodnik reprezentacji Turcji i mistrz Francji z Lille. Jednak według mnie najciekawszą osobowością jest trener Şenol Güneş. Szkoleniowiec ten prowadzi reprezentację Turcji po raz drugi w swojej karierze. Pierwsze objęcie reprezentacji było bardzo owocnym okresem dla Turków. Po awansie na MŚ w 2002 roku niespodziewanie zostali czarnym koniem turnieju i odpadli dopiero w półfinale z Brazylią, po czym wygrali mecz o trzecie miejsce z Koreą Południową, która była jednym z gospodarzy. Dlatego uważam, że Turcja na tych mistrzostwach mogą okazać się czarnym koniem, podobnie jak prawie dwie dekady temu. Przez zróżnicowanie wiekowe i utalentowanych zawodników Turcy mogą zajść daleko w tym turnieju.
 |
| Roberto Mancini |
Włosi natomiast od czasu kiedy ich szkoleniowcem został Roberto Mancini, który ceni sobie ładną, atrakcyjną dla oczu grę postanowił odmienić postrzeganie Italii, twórców catenaccio jako drużyny skupionej na defensywie. Uważam, że Manciniemu udało się to w 100%. Zawodnicy Squadra Azzura grają ofensywnie i atrakcyjnie dla oka, ale nie zatracili też skuteczności w obronie. W eliminacjach wygrali wszystkie dziesięć meczy, tracąc przy tym tylko 4 bramki, a strzelając 37. Myślę, że Włosi utrzymując swoją dyspozycję z eliminacji mogą zajść daleko, według mnie są jednymi z faworytów do końcowego triumfu.
Przebieg meczu
Przez pierwszą część meczu obie reprezentacje starały się wyczuć możliwości przeciwnika, ataki obu drużyn były dość niemrawe. Pierwszą dogodną okazję do zdobycia bramki i otwarcia meczu zmarnował filigranowy skrzydłowy Napoli Lorenzo Insigne. W 21 minucie meczu podopieczni Manciniego domagali się podyktowania jedenastki. Sędzia jednak na ich protesty nie reagował. Kilka minut później do siatki mógł trafić Chiellini, ale dobrą interwencją popisał się bramkarz Turcji. Pierwsza połowa została zdominowana przez reprezentację z Półwyspu Apenińskiego. Pod koniec pierwszej części gry zawodnik turecki zagrał ręką we własnym polu karnym. Sędzia po analizie VAR nie podyktował karnego. Włosi świetnie rozpoczęli spotkanie, ale nie potrafili tego udowodnić zdobyciem bramki.
 |
| Lorenzo Insigne |
W drugiej połowie, osiem minut po rozpoczęciu Domenico Berardi dostał piłkę na prawej stronie. Piłkarz na codzień broniący barw Sassuolo wstrzelił piłkę w pole karne, ta nieszczęśliwie odbiła się od Meriha Demirala i wpadła do bramki reprezentacji Turcji. Widać było, że obrońca Turków usiłował skierować tułów tak, aby piłka odbiła się w stronę bramki rywali, ale była bita tak mocno, że po prostu nie zdążył. Włochom ta bramka dodała skrzydeł i nie ustawali w kolejnych atakach. Postawa ta zaowocowała bramką, którą po dobitce strzału Spinazzoli strzelił ubiegłoroczny laureat Złotego Buta Ciro Immobile. Trzecia bramka dla Squadra Azzura padła po kiepskim wybiciu bramkarza Turcji. Włosi po przejęciu szybko rozegrali akcję, a strzelcem bramki został najniższy zawodnik mistrzostw Lorenzo Insigne.
Tym sposobem Włosi zanotowali najlepszy start na mistrzostwach Europy, aplikując przeciwnikom trzy bramki. Ta sztuka nie udała im się jak dotąd w meczu otwarcia. Turcy natomiast mimo kiepskiego wyniku w mojej opinii nadal pozostają kandydatami na czarnego konia mistrzostw. Uważam również, że wyjdą z grupy na drugim miejscu. Ich przeciwnicy, czyli Walia i Szwajcaria w czasie pisania tego posta zakończyli swoje spotkanie i podzielili się punktami. Myślę, że Włochy są w bardzo wysokiej dyspozycji i jeśli tylko ją utrzymają będą groźni dla wszystkich swoich przeciwników, bo to, że wyjdą z grupy nie ulega wątpliwości.
Turcja - Włochy 0:3 (0:0)
Bramki: Demiral 53'(samobój), Immobile 65', Insigne 79'
Turcja: Ugurcan Cakir - Zeki Celik, Merih Demiral, Caglar Soyuncu, Umut Meras - Kenan Karaman (76' Halil Dervisoglu), Ozan Tufan (64' Kaan Ayhan), Okay Yokuslu (65' Irfan Kahveci), Yusuf Yazici (46' Cengiz Under), Hakan Calhanoglu - Burak Yilmaz.
Włochy: Gianluigi Donnarumma - Alessandro Florenzi (46' Giovanni Di Lorenzo), Leonardo Bonucci, Giorgio Chiellini, Leonardo Spinazzola - Nicolo Barella, Jorginho, Manuel Locatelli (74'. Bryan Cristante) - Domenico Berardi (85' Federico Bernardeschi), Ciro Immobile (81' Andrea Belotti), Lorenzo Insigne (81' Federico Chiesa).
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz