![]() |
| Patrick Schick |
Czwarty dzień mistrzostw został rozpoczęty spotkaniem o godzinie 15 pomiędzy Szkocja i Czechami. Przez 15 minut nie działo się za wiele, dopiero po tym czasie bramkarz Szkotów musiał wykazać się interwencją. W grze obu drużyn było widać zaangażowanie i determinację, czego nie było widać w grze naszej reprezentacji. Wyspiarze odpowiedzieli Czechom strzałem w 18 minucie. Szkoci coraz mocniej naciskali i w 30 minucie postraszyli naszych sąsiadów groźnym strzałem. Nie przełożyło się to jednak na bramkę dla Szkotów, za to w 40 minucie po składnej akcji strzelił Schick. Bramka padła po dośrodkowaniu z prawej strony, a Czech wykończył tę akcję uderzeniem głową. Tuż po przerwie Czesi chcieli pójść za ciosem i wściekle atakowali bramkę Szkotów. W 47 minucie to jednak Szkoci obili poprzeczkę bramki Czechów. Wyspiarze atakowali coraz śmielej, widać było, że zależy im na wyrównaniu. Czesi wykorzystali ofensywne poczynania Szkotów. Zdobywca pierwszej bramki nie zastanawiał się gdy jego koledzy odzyskali piłkę. Po otrzymaniu jej uderzył niemal z połowy i w ten sposób zaskoczył bramkarza Szkotów. Była to bramka strzelona z największej odległości w historii Mistrzostw. Po tej bramce obraz gry nie zmienił się, nadal próbowali jedni i drudzy. Obie drużyny miały jeszcze okazję do zdobycia bramki, ale nie udało im się dokonać tej sztuki. Spotkanie zakończyło się wygraną naszych południowych sąsiadów 2:0.
O meczu Polaków na blogu pojawił się już post, więc odsyłam do niego.
![]() |
| Alvaro Morata |
Ostatnim meczem dnia był mecz, w którym to Hiszpania podejmowała Szwecję. Już w 6 minucie piłkarze La Furia Roja próbowali zaskoczyć rywali. Od pierwszych minut ruszyli na Szwedów z ogromnym animuszem. Jednak z dużej chmury mały deszcz. Hiszpanie próbowali z rzutu rożnego, ataków lewym, prawym skrzydłem i przychodziło im to z łatwością. Piłkarze z Półwyspu Iberyjskiego długo utrzymywali się przy piłce, w pewnym momencie mieli ponad 80% posiadania piłki, tworzyli sytuacje, przeważali, ale nie przekładało się to na bramki. Szwecja zepchnięta była do obrony i liczyła na kontry. W 35 minucie szwedzki piłkarz zaprezentował zagranie rodem z naszej rodzimej ligi czyli centrostrzał i mogło to zaskoczyć bramkarza. Unai Simon przeniósł piłkę nad poprzeczką i zneutralizował zagrożenie. w 38 minucie doskonałą sytuację zmarnował Alvaro Morata. Miał przed sobą tylko bramkarza, ale chybił.
![]() |
| Robin Olsen |
Szwedzi zaatakowali odważniej w 40 minucie, po strzale Isaka piłka mineła bramkarza i Marcos Llorente prawie strzelił samobója, po odbiciu od jego nogi piłka uderzyła w słupek. W drugiej połowie gra wyglądała podobnie, atakowali Hiszpanie, a głęboko ustawieni Szwedzi dzielnie się bronili. W 60 minucie po dryblingu Isak ruszył między trzech Hiszpanów i jakimś cudem udało mu się przedrzeć. Wystawił piłkę swojemu koledze z drużyny, jednak z interwencją zdążył Laporte. Była to chyba najlepsza okazja do strzelenia bramki przez Szwedów. Do końca meczu wynik nie uległ już zmianie, choć Hiszpanie próbowali jeszcze strzelić bramkę. W dobrej dyspozycji był jednak Olsen, który dzisiaj bronił fantastycznie.
Po tym jak zobaczyłem, co prezentuje nasza reprezentacja i jak grają Hiszpanie i Szwedzi to nie obawiam się o porażkę. Boję się tego, aby nie zakończyło się kompromitacją i workiem bramek. Chociaż w zasadzie to nasza reprezentacja już się skompromitowała...



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz