Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 13 czerwca 2021

EURO 2020, dzień trzeci

Strzelec jedynej bramki

    Trzeci dzień zmagań o tytuł mistrzostw Europy na szczęście nie obfitował już w tak dramatyczne zdarzenia jak w sobotę. Meczem otwierającym rywalizację w grupie D było spotkanie pomiędzy Anglią i Chorwacją. Był to rewanż półfinałowego spotkania z MŚ w Rosji w którym lepsi okazali się Chorwaci. Tym razem to Anglia przechyliła szalę zwycięstwa na swoją stronę. Już w 5 minucie strzałem w słupek popisał się Phil Foden. Od początku meczu Anglicy naciskali. W 18 minucie Mateo Kovacić stracił piłkę tuż przed polem karnym, po czym groźny strzał oddał Kalvin Phillips. Chorwaci groźną sytuację mieli w 26 minucie, ale strzałem w trybuny popisał się Ivan Perisić. Do końca połowy nie działo się już za wiele i piłkarze schodzili na przerwę z wynikiem 0:0. Po przerwie w 54 minucie próbował z dystansu Modrić. Zdobywca Złotej Piłki za rok 2018 strzelił jednak za słabo i bramkarz reprezentacji Anglii poradził sobie z tym strzałem bez najmniejszych problemów. Na tę sytuację w 57 minucie odpowiedzieli reprezentanci Lwów Albionu. Po składnej akcji strzałem z pola karnego Sterling ucieszył swoich kolegów i kibiców. Anglicy prowadzili 1:0. Kilka minut później doskonałą sytuację do podwyższenia wyniku zmarnował Kane. Anglik przestrzelił z czterech metrów. Chorwaci dalej próbowali, ale nic z ich ataków nie wychodziło. Można powiedzieć, że Anglicy dochodzili do większej ilości sytuacji, ale nie potrafili ich wykorzystać. Mecz zakończył się wynikiem 1:0 i Anglicy zrewanżowali się za półfinał MŚ. Myślę, że Anglicy jeśli tylko poprawią swoją skuteczność mogą coś ugrać na tych mistrzostwach. Po reprezentacji Chorwacji widać, że nie są tą samą reprezentacją, która przebojem wdarła się do finału Mistrzostw Świata w Rosji.

Goran Pandew

    W kolejnym meczu Austriacy podejmowali Macedonię, która debiutuje na turnieju. Już w pierwszej groźniejszej sytuacji Austria objęła prowadzenie. Piękne podanie z głębi pola strzałem z woleja wykorzystał Lainer. Austriacy poszli za ciosem i widać było, że chcą podwyższyć prowadzenie. W 26 minucie zmarnowali doskonałą sytuację. Sprawdziło się tutaj powiedzenie, że niewykorzystane sytuacje lubią się mścić i zaledwie kilka chwil później Macedończycy wyrównali po zamieszaniu w polu karnym. Bramkę strzelił ich doświadczony kapitan Goran Pandew. Do końca pierwszej połowy żadna ze stron nie zdołała strzelić bramki. W drugiej odsłonie Macedończycy próbowali i na początku prezentowali się lepiej niż Austria. Reprezentanci kraju Mozarta. Zdołali ponownie wyjść na prowadzenie dopiero w 77 minucie. David Alaba dośrodkował piłkę, a bramkę strzelił Michael Gregoritsch. W 88 minucie wynik na 3:1 ustalił Marko Arnautović. Austriak minął bramkarza po zejściu z lewej strony boiska i strzałem do pustej bramki zdobył gola. 

Kibice Holandii

    Trzecim i ostatnim meczem, który obfitował w piękną grę z obu stron i niezwykłej urody bramki był mecz Holendrów, którzy podejmowali Ukrainę. Już w 2 minucie piękną akcją popisał się Depay, jednak bramkarz Ukraińców obronił strzał. Holendrzy z wielkim animuszem ruszyli po bramkę i od początku meczu widać było ich przewagę. Ukraińcy jednak nie poddawali się i co chwila próbowali zaskoczyć rywali. Obie drużyny tworzyły mnóstwo szans i mecz był bardzo otwarty. Holendrzy jednak marnowali swoje szanse, albo obrona drużyny ukraińskiej broniła się dzielnie. Dopiero w 52 minucie wynik meczu otworzył Wijnaldum. Holender strzelił bramkę po wybiciu bramkarza przed siebie. Już w 58 minucie wynik po błędzie obrońcy Ukrainy podwyższył Weghorst. Po tym trafieniu wydawało się, że Holandia ma wszystko pod kontrolą. Tempo spotkania na chwilę siadło. Dopiero w 75 minucie przepiękną bramkę lewą nogą w samo okienko strzelił Yarmolenko. Ukraińcy poszli za ciosem i już 3 minuty później strzelili wyrównującą bramkę z po dośrodkowaniu z rzutu wolnego. Holendrzy jednak napierali coraz mocniej i bramkę na 3:2 po strzale z główki strzelił Dumfries, który dzisiaj był jednym z najlepszych na boisku. Swoim występem Ukraińcy pokazali, że potrafią walczyć do końca i mimo straconych dwóch bramek potrafili wyrównać. Myślę, że będą jednym z czarnych koni turnieju, ponieważ prezentują ciekawą i atrakcyjną piłkę. Holendrzy natomiast po strzeleniu dwóch bramek stracili koncentrację. Już Ukraina potrafiła to wykorzystać, a mocniejsi rywale mogą ich skarcić.

1 komentarz:

  1. Piękny mecz Ukrainy z Holandią. Jak Polska dziś zagra w defensywie tak jak Ukraina, to może uda się wywieźć wynik "na zero z tyłu".

    OdpowiedzUsuń

Anglia na horyzoncie!

     Już dzisiaj o 20:45 podejmiemy liderów naszej grupy. Anglicy póki co idą jak burza w eliminacjach. W pięciu meczach zdobyli komplet pun...